Uwagi na temat metra w Kalkucie


Robert Hirschfield zastanawia się nad swoją podatnością na przypadkowe spotkania, im dalej podróżuje.

UNIFORMED kobieta na stacji metra Park Street, ze standardowym czarnym indyjskim warkoczem, łaskocze mój plecak, żeby upewnić się, że nie wysadzę systemu metra w Kalkucie.

Potem uśmiecha się, półksiężyc nadnaturalnie białych zębów zaledwie kilka cali od mojej twarzy. Nasza wspólna chwila walki z terroryzmem już za nami.

Jej uśmiech kieruje mnie do okienka „rezerwacji”, gdzie kasjer rzuca we mnie moim biletem. Posadzili go zbyt daleko od okna, więc nie ma innego wyjścia, jak tylko rzucić to cholerstwo.

Zanim cokolwiek zrobię, chcę coś powiedzieć tej kobiecie o łaskotaniu jej torby. (Czuję, że kwalifikuję się. W końcu jestem nowojorczykiem. Widziałem, jak bliźniacze wieże topnieją na moich oczach.) Próbuję sobie wyobrazić, jakie instrukcje otrzymała na zajęciach z czujności na temat ludzi z Zachodu z plecakami. Czy nasza oczywista niewinność nie wzbudziłaby podejrzeń? Każdy podróżnik, któremu skonfiskowano tubkę szamponu na lotnisku, powie Ci, że w naszym świecie po 11 września, 7 lipca, 26 listopada nie ma już niewinności.

Część mnie chce, żeby ochrona metra zastanowiła się: jakie zło kryje się za głupkowatym uśmiechem tego cudzoziemca? Ale jej bunt przeciwko szarym gongom w naszym gnieździe napawa mnie tajemniczą radością. Podoba mi się jej styl. Urocze, przerażające, biorące małe wakacje od gravitas.

Im dalej na wschód podróżuję, tym bardziej jestem narażony na skutki przypadkowych spotkań, takich jak to.

Ta kobieta w mundurze beznadziejnie mnie pociąga. (Zwykle mam alergię na każdego w mundurze.) Chcę przejść z nią, jej czarnym warkoczem i białymi zębami wzdłuż Gangi i powiedzieć jej rzeczy, których nigdy nikomu nie powiedziałem.

Im dalej na wschód podróżuję, tym bardziej jestem narażony na skutki przypadkowych spotkań, takich jak to. Pewnego razu na tej samej stacji zatrzymał mnie młody Hindus i zapytał, czy jestem pisarzem. Odpowiedziałem, że tak, a on powiedział, że ma dla mnie pracę, dzięki której zarobię dobre pieniądze. Od razu wyobraziłem sobie, że opuszczę mieszkanie w Nowym Jorku i zamieszkam w Kalkucie. Nigdy do niego nie oddzwoniłem.

Kusi mnie, aby podzielić się z kobietą z ochrony napisem na stacji metra Park Street, który, jak mi się wydaje, został napisany przez potępionego surrealistycznego poetę, który przekazuje swoją pracę spółce Metro Railway. Nie wolno przewozić: skóry, skór, martwego drobiu lub dziczyzny, sztucznych ogni, mięsa, ryb, materiałów wybuchowych.

Połączenie społeczne

Jaki wpływ mają na Ciebie podróże?
Czy odkrywasz, że ujawniasz ludziom rzeczy, których inaczej byś nie zrobił?


Obejrzyj wideo: UWAGI SZKOLNE: SEZON


Poprzedni Artykuł

Dzień z życia emigranta w Surabaya w Indonezji

Następny Artykuł

Dzwonienie do Chin z telefonu komórkowego za pomocą Gmaila