6 amerykańskich gór narciarskich, o których nigdy nie słyszałeś


Załóż kalesony i odkop samochód, bo kiedy te sekrety wyjdą na jaw, będziesz chciał wyruszyć w podróż.

1. Bridger Bowl, Montana

Bridger Bowl, położony w pobliżu miasteczka uniwersyteckiego Bozeman, co roku dostaje 350 cali wspaniałego puchu, a status ośrodka narciarskiego dla społeczności non-profit oznacza ponadprzeciętne warunki za ceny poniżej średniej.

Kota nie ma, więc w najlepsze dni windy mogą być zajęte. Ale nie po to tu jesteś. Bridger najlepiej odnajduje się na „Ridge”, 1800 metrach pionowych zsypów o ścianach skalnych i ukrytych misek z proszkiem, gdzie Ty (i Twój towarzysz jazdy, Twoje nadajniki lawinowe, Twoje łopaty i sondy oraz Twoje Powerbary) możesz cieszyć się odrobiną ciszy i spokoju.

Lub, jeśli cisza nie jest w Twoim stylu, możesz krzyczeć jak uczennica, poruszając się pod niemal pionowymi kątami.

Aby uderzyć w Ridge, musisz najpierw zgłosić się do patrolu narciarskiego - nie przepuszczą Cię bez odpowiedniego sprzętu lawinowego i dobrej dawki zdrowego rozsądku. Zalecana jest znajomość terenu i umiejętności na poziomie eksperta, ponieważ grzbiet nie ma oznaczeń zagrożenia, mnóstwo stromych i epickich pól śnieżnych, które równie epicko kończą się na nieoznakowanych klifach.

Należy pamiętać, że do najlepszego terenu na górze można się dostać staromodnym sposobem - pieszo. Gdy dotrzesz do Ridge, przejdź w dowolnym kierunku do Bridger Gully lub The Nose i nawet nie myśl o zmianie zdania. Nie ma łatwej drogi, a utknięcie w czymś, na co nie jesteś przygotowany, nie jest zabawne.

2. Grand Targhee, Wyoming

Zaledwie kilka mil od granicy z Idaho leży Grand Targhee, mały kurort na końcu krętej drogi po zachodniej stronie Tetons. Dostępna tylko przez miasto Driggs, Targhee jest na tyle odizolowana, że ​​pozostaje poza nagłówkami gazet pomimo zabójczych warunków.

Podczas gdy Jackson Hole zdobywa całą sławę Wyoming (nie wspominając o turystach w futrzanych butach), Grand Targhee po cichu zbiera cały śnieg: 500 roczne cale!

Na górze nie ma zbyt wielu terenów dla ekspertów, ale cały ten śnieg przekształca krajobraz w wymagający i pozornie niekończący się magazyn prochu.

Jednym z najłatwiejszych sposobów na dotarcie do nietkniętego śniegu w Grand Targhee jest udanie się na szczyt Peaked Mountain, aby skorzystać z 1000 akrów jazdy na nartach z ratrakiem. Jeśli nie możesz tego zrobić finansowo, wypróbuj Mary's Nipple (teraz nazywany po prostu „Mary's”, ze względu na dzieci) - po prostu kopnij go z góry Dreamcatchera.

Ostrzeżenie: Backside drops wahają się od wykonalnych do śmiertelnych.

3. Jay Peak, Vermont

Podziękuj „Jay Cloud” za obfite ilości śniegu, które spadają na Jay Peak każdej zimy. Jego 355 cali to prawie najbardziej odrętwiająco zimny śnieg prosto z Kanady, jaki można znaleźć na Wschodzie.

Jay słynie z systemu polan, z drzewami, które chronią zbocza przed porywistymi wiatrami i umożliwiają znalezienie niespodziewanych składów prochu długo po burzy (dobre miejsca do obejrzenia to Beaver Pond i inne polany na obrzeżach).

Zaawansowani narciarze i jeźdźcy powinni wypróbować Tuckerman’s Chute, super stromy i wąski, wysadzany drzewami lejek wypełniony proszkiem. Jay ma również doskonałe backcountry, w tym Dip, zalesioną przejażdżkę od wschodniej krawędzi granicy terenu narciarskiego. Jeśli nigdy tego nie próbowałeś, weź ze sobą kogoś, kto to zrobił. Dip prowadzi z powrotem do autostrady, ale jeśli nie wiesz, dokąd się udać, czeka Cię długa wycieczka.

Jay został kupiony przez inwestorów w 2008 roku, którzy ogłosili plany agresywnej ekspansji. Czy możesz powiedzieć sushi na zboczu, condo-manię i gigantyczne, drogie okulary przeciwsłoneczne? Przyjedź tu szybko, zanim zrobią to masy. Pamiętaj jednak, żeby zabrać ze sobą kurtkę - nie bez powodu nazywają ją „Green Mountain Freezer”.

4. Powder Mountain w stanie Utah

Często dyskutowany jako kolejny duży kurort w Utah, Powder Mountain jest wciąż pomijany i niedoceniany przez podróżników polujących na legendarne Utah pow.

Z ponad 7 000 akrów, na których można jeździć na nartach, „Pow Mow” jest większy niż Vail; jego 500 cali rocznych też nie jest zbyt odrapana.

Ale dzięki siedmiu innym popularnym kurortom między nim a Salt Lake City stada są skutecznie przerzedzane, pozostawiając tak dużo miejsca na łokcie na górze, że nierzadko można spędzić cały dzień bez przekraczania ścieżek z inną granicą.

Są tylko cztery wyciągi krzesełkowe i trzy wyciągi orczykowe, więc przygotuj się na alternatywne metody transportu pod górę. Oprócz helikoptera (tak!), Pow Mow ma dwa ratraki, które mogą zabrać Cię w takie miejsca, jak Lightning Ridge, wybieg i miski.

Lub udaj się w górę Hidden Lake Lift na tył, aby odwiedzić Powder Country - 1200 akrów kolejnych spadających linii, obsceniczną obfitość puchu i 1800 pionowych atrakcji wśród drzew. Kiedy skończysz, Powder Country wyrzuca Cię na drogę dojazdową, gdzie Woody, Twój wierny kierowca autobusu od 1982 roku, czeka z uśmiechem, aby zabrać Cię z powrotem do bazy, abyś mógł zrobić to od nowa.

Szum zdecydowanie rośnie, ponieważ narciarze zdają sobie sprawę, że pseudonim góry to coś więcej niż tylko nazwa. Lojaliści boją się dnia, w którym Pow Mow stanie się kolejną ofiarą inwestora, ale na szczęście dla ciebie i dla mnie ten dzień nie jest dzisiaj.

5. Mount Bohemia, Michigan

Wiem - świetny puch w Michigan?

Na obszarze, na którym przeważa chropowaty sztuczny śnieg i płaski teren, na którym można się zabić na drodze, Mount Bohemia jest potworem ze Środkowego Zachodu. Jego 273 cm suchego śniegu z efektem jeziora może pozostać nietknięte przez długi czas po burzy, zwłaszcza, że ​​nigdy nie jest on pielęgnowany… nigdy!

Góra pozostaje niezatłoczona ze względu na swoje odległe położenie na krańcu Górnego Półwyspu Michigan - donikąd jest wygodnie. Ma 71 przebiegów, wszystkie oprócz trzech ocenianych jako czarny diament lub wyższy, i jest absolutnie bez fanaberii.

Dołącz do hardkorowych mieszkańców Środkowego Zachodu w obszarze „Extreme Backcountry”, który zaczyna się powoli, ale zmienia się w szalejącego górskiego potwora. Skautuj linie przez klify (w tym imponującą 40-stopową wysokość od Horseshoe Chute), półki skalne, wąskie rynny i przeszkody.

A co najlepsze - podstawowa loża to zestaw połączonych ze sobą grzybopodobnych jurt!

6. June Mountain, Kalifornia

June Mountain jest the „Najpilniej strzeżony sekret” Kalifornii. Zaledwie 20 mil za Mammoth Mountain znajduje się z dala od turystycznego klimatu obok.

Przy średniej 250 cali rocznie i braku słonecznych dni, czerwiec może mieć krótszy sezon, ale osobiście zarejestrowałem tutaj więcej dni w puchu niż na jakiejkolwiek innej górze - i rozmawiamy długo po burzy. Osłonięte wybiegi i obfitość drzew (żadne z jej zboczy nie przekracza linii drzew) utrzymują puch znacznie dłużej niż powinny.

Uważaj jednak na tłumy. W ruchliwe weekendy być może będziesz musiał czekać w kolejce z czterema lub pięcioma uśmiechniętymi twarzami, zanim wskoczysz do powolnej, skrzypiącej windy.

Oferty wewnętrzne są ograniczone dla ekspertów, ale można tu znaleźć jedne z najlepszych terenów backcountry dostępnych windą w okolicy. Osobiście jednak w puchowe dni nie ma nic lepszego niż spokojna jazda po szeroko otwartym zboczu, wycinanie pierwszych ścieżek na świeżym powietrzu, podczas gdy puste krzesło po pustym krześle przechodzi nad głową. (Marzycielskie westchnienie.)

Pod koniec dnia masz przed sobą stromy ostatni zjazd z przeszkodami w dół The Face. Nie martw się, Twoi przyjaciele z bratek mogą podążać łatwiejszą trasą dla kotów lub nawet jeździć windą.

A teraz muszę przestać ujawniać sekrety, zanim ktoś mnie dopadnie.

Połączenie społeczne

Trips chce poznać Twoje sugestie dotyczące gór narciarskich, o których nigdy nie słyszeliśmy. Sprawdź wiedzę innych czytelników w komentarze.

Nie przegap też „Riding the Recession: Best Budget North American Ski Resorts” oraz naszej listy 10 najlepszych ośrodków narciarskich w Ameryce Północnej na wyjazd narciarski w latach 2009-2010.

Lub, jeśli szukasz czegoś zupełnie innego, zapoznaj się z raportem Matadora o pierwszym ośrodku narciarskim w Mongolii.


Obejrzyj wideo: Najsilniejszy Polak, O Którym NIE SŁYSZAŁEŚ. Andrzej Stanaszek


Poprzedni Artykuł

7 powodów, dla których warto studiować za granicą w Hongkongu

Następny Artykuł

Recenzja książki: Wanderlust and Lipstick dla kobiet podróżujących do Indii