Trudny proces bycia i stawania się Meksykaninem


Meksykańska Amerykanka konfrontuje swoją kulturę i tożsamość w Puebla w Meksyku.

Czekam w Correos de México w Puebla, lokalny urząd pocztowy, w którym powiedziano mi, że mogę uzyskać dowód tożsamości, przedstawiając odpowiednią dokumentację.

Ale jest problem: nikt mi nie uwierzy, kiedy powiem, że jestem Meksykaninem.

Od ponad godziny tłumaczę każdemu pracownikowi poczty, że pomimo faktu, że na moim akcie urodzenia widnieje nazwa Los Angeles w Kalifornii, rzeczywiście jestem obywatelem Meksyku.

„Wiem, że to brzmi dziwnie” - mówię. „Jestem Amerykaninem, ale także Meksykaninem. Urodziłem się w Stanach, ale ponieważ mój ojciec jest Meksykaninem na mocy prawa, które zostało uchwalone w połowie lat dziewięćdziesiątych… ”Ale to nie ma sensu.

Nie, mówią. To niemożliwe. Ten akt urodzenia został wydany w Los Angeles przez konsulat Meksyku. Tutaj nie liczy się jako oficjalny akt urodzenia. Chcieli zobaczyć wizę. Chcieli zobaczyć dowód.

Powinienem wyjaśnić.

Przeprowadziłem się do Meksyku, ponieważ postanowiłem zbadać korzenie mojej rodziny. W czasie, gdy doszło do incydentu na poczcie, byłem tu tylko cztery miesiące. Zaproponowano mi pracę i potrzebowałem tego dowodu tożsamości, abym mógł oficjalnie zakwalifikować się na tę pracę, w przeciwnym razie przekazaliby to stanowisko następnemu kandydatowi w kolejce. Utknąłem. Zirytowany. Przeszedłem tak wiele, aby otrzymać meksykańskie obywatelstwo.

Zaledwie sześć miesięcy wcześniej zacząłem przygotowywać się do wielkiego ruchu. W tym czasie szukałem aktu urodzenia mojego ojca, który zniknął w tasowaniu zielonych kart, wiz i wreszcie stałego pobytu.

Mój ojciec, chociaż Meksykanin, mieszka w Stanach Zjednoczonych od szóstego roku życia i jest teraz bardziej Amerykaninem, niż bym się czasem chciał przyznać - nie mówi już nawet po hiszpańsku.

„Dlaczego chcesz jechać do Meksyku?” zapytał mnie. „Nie mamy tam rodziny, tu jest twoja rodzina. Najpierw jedziesz do Europy, a teraz do Meksyku? ” Próbowałem go zrozumieć, ale nie był przekonany. Myślę, że są pewne rzeczy, których tak naprawdę nie możesz nikomu wyjaśnić. Musisz tylko je sobie usprawiedliwić.

Po okresie bezskutecznych poszukiwań zaginionego dokumentu rozpocząłem długą serię rozłączonych rozmów telefonicznych, dezinformacji, komplikacji i ślepych zaułków. Po powrocie z trzyletniego pobytu we Francji wydawało mi się, że wiem, czym jest biurokratyczna biurokracja.

W końcu udało mi się odnaleźć nieuchwytny akt urodzenia dzięki pomocy ciotki, siostry mojego ojca, która zachowała jej kopię. Korzystając z informacji z jej aktu urodzenia, udało mi się wyśledzić i poprosić o kopię mojego ojca, przesłaną mi z Mexico City za sporą sumę. Czułem się jak prawdziwy detektyw. Mając w ręku akt urodzenia mojego ojca, meksykańskie obywatelstwo wkrótce będzie moje.

Trudną częścią przeniesienia się do kraju, w którym masz „korzenie”, ale nie masz rodziny i bardzo niewielką wiedzę o kulturze, jest to, że wydajesz się dziwny. Nie wyglądam inaczej niż poblanos Mieszkam i pracuję z ledwie dostrzegalnym akcentem, ale nadal popełniam błędy gramatyczne. Nie mogłem ugotować molé ani chile en nogada uratować mi życie. I tak mam wyjaśnienie „Nie jestem stąd” zawsze gotowe do użycia.

Jest pewna dwuznaczność w byciu obcym, ale nie rażąco w Meksyku. Najwyraźniej nie jestem stąd z powodu mojego akcentu, sposobu mówienia i ubioru. Jednak moje doświadczenie w Meksyku bardzo się różniło, na przykład od mojego narzeczonego, który ma sześć stóp wzrostu, jest francuski i biały jak tortilla. Czasami myślę, że to musi być mniej skomplikowane, aby być dramatycznie innym niż subtelnie innym.

Są chwile, kiedy muszę się powstrzymać i powiedzieć „Czekaj, nie obrażaj się”. Na przykład użycie słowa güero jest bardzo powszechne. Jeśli jesteś blady lub blond, rudowłosa, masz jasnobrązowe włosy lub oczy w jakimkolwiek innym kolorze niż ciemny brąz, ryzykujesz, że zostaniesz nazwany güero, güerito, * güiriche (¿) lub jakąkolwiek inną odmianą tego słowa, które luźno tłumaczy się jako „blondie” lub „whitie”. Nie ma znaczenia, czy pochodzisz z Europy, Stanów Zjednoczonych czy Stanów Zjednoczonych Meksyku, jeśli masz jasną karnację, prawdopodobnie będziesz musiał pogodzić się z jednym z tych epitetów podczas pobytu tutaj.

W tej poczcie w Puebla rok temu nie spodziewałem się, że sprawy będą tak skomplikowane. Pomyślałem, że tak długo, jak będę miał wymagane dokumenty i gotowe wyjaśnienia, wszystko będzie łatwe. Nie zdawałem sobie sprawy, że to, co wydawało się prostym pytaniem „meksykański czy nie meksykański”, było powiązane w całą sieć znaczeń.

Meksykanie mają problemy z tożsamością zmieniające się od czasów prekolumbijskich, kiedy to doświadczyli przesunięć władzy między różnymi cywilizacjami aż do okresu Azteków. Kiedy Hiszpanie przybyli i zajęli to terytorium jako Nową Hiszpanię, było gdzieś około osiemdziesięciu dialektów używanych tylko na północy. Tematy tej nowej kolonii były niczym innym, jak zdumiewająco bogatą mieszanką języków, kultur i historii. Stąd moim zdaniem jedno ze źródeł charakterystycznego Meksyku orgullolub duma.

I ja, uprzywilejowany Amerykanin, proszący (co wydawało mi się bardzo prostym hiszpańskim), abym był uważany za Meksykanina, tak po prostu.

Gdy byłem bliski ostatecznego odrzucenia, zdecydowałem się przyjąć postawę, którą obserwowałem kilkakrotnie od przyjazdu do mojej przybranej ojczyzny. To był taki, w którym nie czułem się komfortowo przymierzając, nawet przez krótką chwilę. Gdzieś nastąpiło ukłucie poczucia winy, jak powolne cofanie się do kaktusa z opuncji.

- Pozwól, że porozmawiam z twoim przełożonym - powiedziałem, pozwalając mojej niecierpliwości manewrować sytuacją.

Jedną z rzeczy, które najbardziej przeszkadzały mi w Meksyku, kiedy przyjechałem po raz pierwszy, była duszno sztywna hierarchia. W każdej normalnej codziennej czynności nigdy nie wiadomo, ile licenciados, ingenieros, maestros, dons lub doñas masz zamiar się spotkać. Wszystkie są sposobami zwracania się z szacunkiem do starszych i / lub wykształconych ludzi / ludzi o określonej pozycji zawodowej lub społecznej, a ja wciąż próbuję się dowiedzieć, którego użyć, kiedy.

W każdym razie problem tylko się pogorszył, gdy zacząłem pracować. Nagle stałem się kimś, kogo ludzie potykali się o siebie, żeby zejść z drogi na korytarzach, kimś, kto każdego ranka sprzątał dla nich swoje biuro, kimś, kto ma recepcjonistkę, która dzwoniła do niej.

Poza tym byłem kimś, kto niekoniecznie będzie witany każdego ranka przez niektórych przełożonych. Z pewnością bardzo jasny system, ale taki, do którego trudno się przyzwyczaić, gdy jesteś z kraju, który udaje, że klasy społeczne tak naprawdę nie istnieją.

Dlatego zawsze witam się z każdym, kogo mijam na korytarzu, przy dystrybutorze wody itp. Ale niekoniecznie prowadzę małą rozmowę z niektórymi członkami personelu, którzy mogą mieć kłopoty z powodu pogawędki zamiast polerowania drewna panele do doskonałego wykończenia. Czasami jednak czuję to kłujące uczucie kaktusa. Na przykład, gdy jeden z pracowników utrzymania ruchu widzi, jak niosę coś ciężkiego i upuszcza to, co robią, by przejąć i odprowadzić mnie do biura.

Mam też problem z mówieniem pracownikom poczty, co mają robić.

Mimo to zebrałem się na odwagę i przedstawiłem swoje stanowisko.

„Señor” - wyjaśniłem - „Jestem Meksykaninem, ale urodziłem się w Stanach Zjednoczonych”.


Obejrzyj wideo: Prawda o Ekstraklasie


Poprzedni Artykuł

Magia, poezja i przygoda na lokalnym targu

Następny Artykuł

Dziwne nawyki rozwinęły się po zamieszkaniu za granicą