Dzień z życia emigranta w Osace w Japonii


08:00

Piękny sobotni poranek w Osace. Co robić… jednodniowa wycieczka do historycznego Kioto? Opuszczona wycieczka koleją w Hyogo? Gdyby tylko. Sobotnie poranki w Japonii często oznaczają pracę, więc jeszcze raz rozciągam się na futonie przed rozpoczęciem dnia.

08:30

Śniadanie to tost shokopan i pudełko jogurtu aloesowego. Na obiad wrzucam do torebki kilka zawiniętych negitoro onigiri - kulek ryżowych z tuńczykiem i cebulką.

9:00

Jadę rowerem do stacji kolejowej Abikocho JR Hanwa i łańcuchuję ją w pobliżu restauracji - nigdy w pobliżu samej stacji, gdzie jest ofiarą policji rowerowej w Osace. Na stacji Tennoji przełączam się na Loop Line. Na pokładzie obaa-chany w kimonach i pensja mężczyźni w tradycyjnych czarnych garniturach, białych koszulach i czarnych krawatach.

Mijamy pasaże handlowe, sklepy ogólnospożywcze i szare japońskie domy pokryte dachówką, która wygina się jak potargane ptasie pióra. Jest jesień, więc drzewa płoną czerwonymi liśćmi klonu. W oddali majaczą błękitne góry i zamek Osaka ze skrzydłami czapli.

10:00

W pracy. Jak większość ekspatów w Japonii, uczę angielskiego. Pracuję dla jednej z dużych sieci szkół konwersacyjnych; nosimy garnitury i klient ma zawsze rację. Dzisiaj jestem wcześnie - nie ma potrzeby wypełniania formularza wyjaśnienia spóźnień.

10:15

Rozpoczynają się moje poranne zajęcia.

Quizuję dzieci: „Jak się masz?”

„Pięć”, odpowiadają.

"Ile masz lat?" Pytam.

"W porządku."

Próbuję rozpocząć grę. Miyabi narzeka. Chio i Sara głośno gawędzą. Yuki rzuca we mnie książką. Tracę panowanie nad sobą i strofuję ich po japońsku; nie, nie w mojej firmie. Czy wspomniałem, że jestem pisarzem, a nie nauczycielem? Moja podświadomość przenosi mnie do mojego szczęśliwego miejsca - Yudanaka onsen z widokiem na góry Nagano. Skały. Płatki spadające na stojącą wodę. Parowy. Błogość!

Te sobotnie dzieciaki nie przypominają tych, których uczę przez resztę tygodnia. Te ukochane wbiegają do szkoły i krzyczą „Gdzie jest Eba-sensei?” Uwielbiają się uczyć, a ja wychodzę z klasy z poczuciem dumy.

Nauczanie w jakimkolwiek kraju to czasy najlepsze i najgorsze.

12:30

Lunch. W mojej szkole nie mamy przerw na posiłki, więc jedzenie musi być jedzone w dziesięciominutowych przerwach między zajęciami, zgarbione nad wspólnym biurkiem. Podczas obiadu inni nauczyciele i ja nadrabiamy zaległości:

„Jak tam karate?”

„Świetnie - jak idzie badanie języka japońskiego?”

"Nadchodzi. Zacząłem też lekcje ikebany ”.

"Miły!"

„… Żałuję, że nie musiałem uczyć. Robię to tylko dla Visa, ponieważ nigdy nie byłem tak kreatywny, jak tutaj w Japonii ”.

"Co?"

"Nic."

13:00

Zajęcia popołudniowe. Dorośli pytają mnie, czy potrafię używać pałeczek; dzieci chowają moje fiszki.

16:05

Rzucić czas. Uderzam i kieruję się do pobliskiego stoiska takoyaki. Takoyaki - kwintesencja przekąski z Osaki - to pyszne placuszki z ośmiornicy w kształcie kulki. Jestem zbyt głodny, by czekać, aż ostygną i natychmiast przypalić sobie język kremowym, ale wulkanicznym ciastem.

16:45

W domu pociągiem uczę się japońskich czasowników biernych. Kiedy się uczę, moje keitai pulsuje tekstami od moich przyjaciół. Jeffa są urodziny i wszyscy chcą wiedzieć, kiedy się spotykamy. Mówię im, co powiedziała mi Chisato, dziewczyna Jeffa; spotkamy się o 7:30 w Namba. Stamtąd już zwykle: izakaya i karaoke.

17:15

Rower nadal stoi tam, gdzie go zostawiłem - uff.

17:25.

Dom. Mój chłopak, Sean, ogląda w telewizji program kulinarny, w którym kobiety robią nabe, tradycyjny gulasz na zimno. Kroją daikon i parzą dashi, podczas gdy gospodarz patrzy. Upija łyk i mruga zszokowany jego smakowitością, po czym krzyczy: „Umai !!!” Pyszne. Przerwa reklamowa: „komik” Kojima Yoshio wyskakuje w swoim Speedo, by kupować telefony komórkowe AU. Zmieniamy kanał.

19:45

Namba. Wszyscy tu są - pięć japońskich dziewczyn i ośmiu emigrantów z akcentami z całej mapy anglojęzycznego świata.

„Otanjoubi omedetou!” krzyczymy na urodzinowego chłopca. Kierując się do neonowej kakofonii ulicy Dotombori, mijamy pulsujące salony pachinko i otaku dzieciaki ubrane jak gotyckie Truskawkowe Ciastko. Kiedy docieramy do słynnego gigantycznego kraba Dotombori, widzę jamnika przebranego za cheerleaderkę. Kilka metrów dalej Chihuahua przebrany za marynarza.

20:30

W wypełnionej dymem izakaya. Zamawiam wino śliwkowe, sashimi i kilka rodzajów grillowanych szaszłyków yakitori, w tym pieczeń wołową i smaczne serce z kurczaka. Gdybyś dwa lata temu zapytał mnie, czy kiedykolwiek dobrowolnie jadłbym mięso narządów, powiedziałbym: „Jakby”. Zapytaj mnie dzisiaj? „Przełóż język”.

21:30

Karaoke! Wynajmujemy prywatny pokój na godzinę. W środku zamawiamy owocowe koktajle chuhai, piwo i śpiewamy Jeffowi „Happy Birthday”. Tomoko śpiewa coś Bump of Chicken, ja idę do starej szkoły Iruka, a Martin kołysze Men at Work.

22:30

Och, co do cholery, zrób to dwie godziny. Więcej chuhai, piwa i j-popu.

23:30

W drążku strzału tylko z miejscem stojącym do odliczania do ostatniego pociągu. Typowy dylemat Osaki: wyjazd o północy czy pozostanie na zewnątrz do 6 rano. Taksówka? Nie za 3500 jenów, żeby dostać się do Abiko. Sean ma jutro zajęcia z japońskiej kaligrafii i chciałbym trochę napisać, więc decydujemy się na ostatni pociąg. Ale najpierw strzały. Wznosimy toast: otsukaresamadesu.

00:15

Zrobiłem ostatni pociąg - yosh! Jest wypełniony pensjami o czerwonych twarzach, opadającymi na siedzenia.

Sarariman dlaczego /

upadasz na siedzenia w pociągu? /

jesteś zmęczony czy pijany? /

00:45

Znowu w domu. Podpowiedzi sprawdzające internet. W Nowym Jorku jest południe i moi znajomi są online.

„Chodź do domu”, piszą.

"Wkrótce." Odpowiadam. Jak zwykle.


Obejrzyj wideo: Jak wygląda mój dzień w Japonii


Poprzedni Artykuł

Kłopoty z czarnym złotem: 7 grzechów produkcji ropy

Następny Artykuł

Samoloty napędzane biopaliwem